nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki

Zazwyczaj się nie odwracam.

Powrót na bloga był impulsem. Czułam wszystko, chciałam czegokolwiek, miałam nadzieję, że po własnych śladach dotrę do siebie.

Niespodziewanie spotkałam się z Wami. Nie sadziłam, że pies z kulawą nogą jeszcze tu zagląda. Myślałam, popiszę tak sobie, dobrze mi to zrobi. Oczom nie wierzyłam: Martel, Kfiatuh, Megi, Andrzej – wciąż się uśmiecham gdy myślę o tych pierwszych spotkaniach
po latach; ale gotowa na to nie byłam. Nie będąc już sobą, nie do końca wiedziałam, kim właściwie na tym blogu miałabym dla Was być. Nagle wystraszyłam się, że mogę stracić nawet przeszłość.

Szybko pojawił się też problem drugi – nierozwiązywalny, jak mi się zdaje. Wyszło bowiem na jaw przypadkiem, że zaglądają tu osoby z mojego rzeczywistego świata, o których obecności nie miałam pojęcia.

Mocno ograniczyłam ekspresję, co zresztą łatwo można zauważyć.
Zaczęło być miałko.

Bloga powinno się prowadzić albo imiennie, albo bezimiennie, albo przynajmniej bardziej świadomie. Świadomie mogę go teraz tylko usunąć, co zresztą zamierzam uczynić.

To miejsce było dla mnie ważne, Wy jesteście dla mnie ważni,  nie chcę by blog dryfował sobie gdzieś w sieci. Nie zniosę drugi raz widoku ropirzonej cantadory, wynicowanej w skutek zmiany systemu informatycznego. Za kilka dni nieodwracalnie usunę witrynę.
Jak ktoś chce coś sobie stąd zabrać, to proszę bardzo.

Pożegnań nie będzie.
Dziękuję Wam za wszystko.
Będę tęsknić – już to wiem.
Do zobaczenia w innej przestrzeni!

Opublikowano Bez kategorii | 16 komentarzy

tuwimem

***
Za długo byłam byłam smutna. Wystarczy.

 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

31 grudnia 2013

***

Wszystkim wszystkiego we właściwych proporcjach – zawsze. A do tego odwagi.

Opublikowano Bez kategorii | 4 komentarzy

oniemienie

Wszystkich nas życie stawia przed prawdą, do której dojrzeliśmy.

Neale D. Walsch

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

una noche más

mp3

Yasmin Levy; Una noche más

 

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

kwestie nieustannie bieżące

Chcemy żyć w zwyczajnym kraju. Nie na szańcach, na bastionie, nie na barbakanie, nie na przedmurzu, ale w zwyczajnym kraju. Nie chcemy ani misji dziejowych, ani przewodnictwa, nie chcemy mocarstwowości, ani imperializmu.

Antoni Słonimski

Chcemy, ale czy potrafimy? Żyć w zwyczajnym kraju, za nic nie przelewając krwi, nikogo nie zbawiając, płacąc podatki, budując drogi, rosnąc, a nie odbudowując się? I właściwie dlaczego mielibyśmy to umieć?

Jakże się czuje teraz brak tej polskiej inteligencji. I dobrych domów, które przestały istnieć zbyt wcześnie, żeby tych, co mieli przyjść po nich wychować. Bo kiedy człowiek nie umie się odnaleźć w zwyczajnych okolicznościach, nie pozostaje mu nic innego niż powrót do domu wariatów. Szabelka, butelka, stara bieda i pod twoją obronę. Jaka szkoda, jaka strata czasu.

Opublikowano Bez kategorii | 4 komentarzy

i jesienne spacery też

***

Żeby coś się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość
Trzeba marzyć.

Zamiast dmuchać na zimne
Na gorącym się sparzyć
Z deszczu pobiec pod rynnę
Trzeba marzyć.

Gdy spadają jak liście
Kartki dat z kalendarzy
Kiedy szaro i mgliście
Trzeba marzyć.

W chłodnej, pustej godzinie
Na swój los się odważyć
Nim twe szczęście cię minie
Trzeba marzyć.

W rytmie wietrznej tęsknoty
Wraca fala do plaży
Ty pamiętaj wciąż o tym
Trzeba marzyć.

Żeby coś się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość
Trzeba marzyć.

Jonasz Kofta

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

sedno

Dalajlama zapytany o to, co najbardziej zadziwia go w ludzkości, odpowiedział:

Człowiek – ponieważ poświęca swoje zdrowie, by zarabiać pieniądze. Następnie poświęca pieniądze, by odzyskać zdrowie. Oprócz tego jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości; w rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości. Żyje tak jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera tak naprawdę nie żyjąc.

***

Pracuję nad nowym. Kocham ten stan. :)

 

Edit:

Od kiedy po raz pierwszy przeczytałam ten wiersz, przypomina mi się każdej jesieni. Piosenkę usłyszałam kilka lat później. Nikt z przyjaciół nie miał oryginalnej płyty – kosztowała więcej niż teraz.

Jedna z moich sióstr zapytała mnie kiedyś – „jak wyście wtedy żyli, gdy nie było jeszcze Internetu”. Czasem lubię sobie to przypomnieć, ale w chwilach takich jak ta sama nie wiem, sama nie wiem!

Wykonanie Z. Zamachowskiego usłyszałam dziś po raz pierwszy. Poradził sobie.

Leonard Cohen; Famous Blue Raincoat

 

http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=hAanOLTsFGc

 

Zbigniew Zamachowski; Słynny Niebieski Prochowiec

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

jak czytać książki

(…) Albowiem w napisanie każdej książki – czy to powieści, traktatu filozoficznego, zbioru poezji, biografii, czy kryminału – człowiek wkłada całe swoje życie: dobre lub złe, ale zawsze skończone. Ten, kto powiedział, że filozofowanie to wprawka w umieraniu, miał wiele racji, bo od napisania książki nikt nie młodnieje.

Od przeczytania zresztą też nikt nie młodnieje.W tym stanie rzeczy powinniśmy, oczywiście, sięgać po dobre książki.

(…) Ponieważ wszyscy stoimy na progu śmierci i ponieważ czytanie książek jest czasochłonne, musimy opracować system stwarzający choćby pozory oszczędności.

Trudno, oczywiście, zaprzeczyć ewentualnym przyjemnościom zaszycia się z opasłą, nieco ospałą, a przy tym mierną powieścią; wiemy jednak, że zbyt często nie sposób tak sobie folgować. (…)

Aby wyrobić sobie gust literacki, trzeba czytać poezję. Prawda wygląda tak, że poezja jako najdoskonalsza forma ludzkiej mowy, nie tylko przedstawia doświadczenie ludzkie w najbardziej zwięzły, skondensowany sposób, lecz również ustanawia najwyższy standard wszelkich poczynań językowych – zwłaszcza na papierze.

Im więcej czyta się poezji, tym gorzej znosi się wszelkie wielosłowie, czy to w dyskursie politycznym, czy filozoficznym, w historii, w naukach społecznych czy w fikcji literackiej. Dobry styl w prozie jest zawsze dłużnikiem precyzji, tempa i lakonicznej intensywności dykcji poetyckiej. Poezja, dziecię epitafium i epigramatu, poczęte, zda się, jako skrót prowadzący do wszelkich tematów, cieszy się u prozy wielkim posłuchem. Uczy ją nie tylko wartości każdego słowa, lecz również żywych jak rtęć struktur psychicznych ludzkiego rodu, alternatyw kompozycji linearnej, smykałki do pomijania oczywistości, nacisku na szczegół, techniki antyklimaksu. Nade wszystko wyrabia w prozie ów apetyt na metafizykę, który odróżnia dzieło sztuki od zwykłej beletrystyki. (…)

Cała literatura zaczęła się od poezji, wraz z pieśnią nomadów, która poprzedza gryzmoły osadników.

(…) Każdy z nas powinien zatem powtórzyć, bodaj w miniaturze proces, który zachodził
w naszej cywilizacji w ciągu dwóch tysiącleci. Zadanie jest łatwiejsze niż Państwo przypuszczają, gdyż zasoby poezji są znacznie mniej obszerne od zasobów prozy.

Jeżeli Państwa językiem ojczystym jest angielski, polecałbym takich pisarzy jak Robert Frost, Thomas Hardy, W. B. Yeats, T. S. Eliot. Auden, Marianne Moore, Elizabeth Bishop.

Jeżeli jest to niemiecki – Rainer Maria Rilke, Georg Trakl, Peter Huchel i Gottfried Benn. Jeżeli hiszpański – Antonio Machado, Federico Garcia Lorca, Luis Cernuda, Rafael Alberti, Juan Ramón Jimenez i Octavio Paz załatwią sprawę. Jeżeli natomiast polski – lub jeżeli ktoś zna polski (co przyniesie nieocenione korzyści, gdyż najbardziej niezwykła poezja naszego stulecia powstała w tym języku) – chciałbym to wymienić nazwiska Leopolda Staffa, Czesława Miłosza, Zbigniewa Herberta i Wisławy Szymborskiej.

Jeżeli jest to francuski, to oczywiście Guillaume Apollinaire, Jules Supervielle, Pierre Reverdy, Blaise Cendrars, trochę Paula Eluarda, szczypta Aragona, Victor Segalen i Henri Michaux.

Jeżeli grecki, polecam Konstandinosa Kawafisa, Jorgosa Seferisa, Jannisa Ritsosa.

Jeżeli holenderski, na pewno będzie to Martinus Nijhoff, zwłaszcza jego zachwycający poemat „Na wodzie”.

Jeżeli portugalski, należy przeczytać Fernando Pessoa, może też Carlosa Drummonda de Andrade.

Jeżeli szwedzki, trzeba sięgnąć po Gunnara Ekelofa, Harry Martinsona, Tomasa Tranströmera.

Jeżeli rosyjski, należy uwzględnić przynajmniej Marynę Cwietajewą, Osipa Mandelsztama, Annę Achmatową, Borysa Pasternaka, Władysława Chodasiewicza, Wielimira Chlebnikowa, Mikołaja Klujewa.

Jeżeli włoski, nie odważę się podsuwać żadnych nazwisk zebranej to tu publiczności, a jeśli wspomnę Quasimodo, Sabę, Ungarettiego i Montale, to tylko dlatego, że od dawna pragnę spłacić swój osobisty dług i wyrazić wdzięczność tym czterem wielkim poetom, których strofy wywarły nader istotny wpływ na moje życie, co wielce rad czynię, stojąc na włoskiej ziemi. (…)

Josif Brodski; Jak czytać książki
(fragmenty odczytu wygłoszonego z okazji otwarcia pierwszych targów książki w Turynie; w maju 1988)

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

jesiennieję

 

…Wewnątrz pokoju lata ptak – wyrwany
z książki o ptaku. A okładki książek
coraz bardziej zniszczone. Mnóstwo słoneczników
niedodziobanych leży w domu. To
wczesna jesień. Bardzo wczesna jesień.
Od okien lekko ciągnie.

Marcin Świetlicki; Wczesna jesień (fragment)

Właściwie to tak. Tak to zostawmy.

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy